Wyjeżdżając na wakacje warto pamiętać o tym, aby zabezpieczyć swoje mieszkanie przed złodziejami. Niektórzy są tak podekscytowani samym wyjazdem, że po prostu o tym zapominają. Na szczęście istnieje kilka prostych i szybkich sposobów, aby przynajmniej częściowo zabezpieczyć mieszkanie.
Można oczywiście korzystać z uprzejmości sąsiadów i prosić o to, aby zaglądali do mieszkania, ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Podobnie jest z systemem alarmowym, który jest dosyć drogą inwestycją i nie daje właściwie żadnej gwarancji, ponieważ doświadczeni włamywacze i tak będą wiedzieli, jak go wyłączyć. Najlepiej więc zapoznać się z naszymi poradami i wybrać z nich coś dla siebie.
- > Podstawą jest oczywiście ubezpieczenie mieszkania. Nie jest to aż taki duży wydatek, dzięki temu można zaoszczędzić sobie wiele nerwów i zmartwień.
- > Jeżeli posiada się w domu wyjątkowo ważne i cenne dokumenty, obrazy lub biżuterię, to najlepiej jest je podczas swojej nieobecności przechowywać u zaufanych znajomych lub członków najbliższej rodziny.
- > Należy dokładnie sprawdzić wszystkie okna i drzwi, czy aby na pewno zostały dokładnie zamknięte. Jeżeli ktoś jest już w podróży i zapomniał samodzielnie sprawdzić lub ma chociaż cień wątpliwości co do tego czy wszystko jest pozamykane, to powinien poprosić kogoś znajomego by to uczynił.
- > Ciekawym rozwiązaniem jest też zakupienie programatora czasowego, do którego można podłączyć lampkę, radio lub inne rzeczy, które codziennie będą się włączały o określonej godzinie. Dzięki temu ktoś, kto obserwuje mieszkanie będzie miał wrażenie, że jego lokator wcale go nie opuścił.
- > Można również poprosić kogoś zaufanego, aby co jakiś czas zajrzał do mieszkania i trochę w nim posiedział, pozapalał światła lub pooglądał telewizję, czego rezultat jest jeszcze lepszy, niż użycie wspomnianego wcześniej programatora.
Mamy nadzieję, że nasze porady przydadzą się Wam nie tylko w okresie wakacji.


Ile razy zdarzyło się Wam, że z grymasem na twarzy zabierałyście się za prasowanie, zmywanie naczyń, odkurzanie, czy nakrywanie do stołu w oczekiwaniu na gości? Mnie osobiście zdarza się to za każdym razem, gdy uświadomię sobie, że czas poprasować, bo szafa już się nie domyka, a stanie przy desce i przyglądanie się nieznikającej kupce rzeczy wymiętych do granic możliwości (tak mi się to wszystko wtedy jawi) to dla mnie istna męczarnia, bo lubię, gdy efekt widoczny jest już po kilku minutach. Zawsze wtedy myślę sobie: za jakie grzechy i dlaczego ja?
0